Najświętsza Maryja Panna objawiła się w Szydłowie w 1608 roku. Jest to jedno z pierwszych objawień Matki Bożej w Europie i prawdopodobnie jedyne, gdy Maria rozmawiała z przedstawicielem innej konfesji.

Najstarsza pisana historia Szydłowa

Najstarszy i najbardziej wiarygodny dokument, spisany prawdopodobnie przez proboszcza Szydłowa księdza M. Sviekauskasa zaraz po 1651 roku, opisuje objawienie Matki Bożej w ten sposób:

„Pastuszkowie z pobliskiej wsi, którzy paśli swoje stado na ziemiach kościelnych, ujrzeli na jednym dużym kamieniu Panienkę z uczesanymi włosami, trzymającą w ramionach dziecko i rzewnie płaczącą. Zobaczywszy ten obraz jeden z nich pobiegł do kalwińskiego katechety w Szydłowie i opowiedział co widział. Katecheta wezwał licencjata o imieniu Saliamon, przybliżyli się do kamienia i również ujrzeli płaczącą Niewiastę, taką o jakiej mówili pastuszkowie. Ośmieliwszy się zwrócili się do niej: „Dziewczyno, dlaczego płaczesz?” Ona zaś odparła: „Był czas, kiedy tu mój kochany Syn był uwielbiany przez mój lud, ale teraz ludzie orzą i zasiewają tę ziemię”. Za chwilę postać znikła. Katecheta i licencjat pogardzili tą wizją, gdyż uznali ją za wyczyn złego ducha.

Pasterze wróciwszy ze stadem do domu zaczęli opowiadać o tym, co zobaczyli. Jeden stary rolnik, mający ponad sto lat, niemal oślepły od starości powiedział do swoich sąsiadów: „Drodzy sąsiedzi, mówcie co chcecie, ale zapewniam was, że na tym kamieniu było nie jakie kuszenie, ale pokazała się ta Dziewica z Synem, na którego cześć w owym miejscu stał stary kościół katolicki. O ile pamiętam, przed 80 laty nasi panowie zniszczyli go i zburzyli”.

Kiedy ta historia nabrała rozgłosu wśród chłopów na rynkach różnych miast, dotarła ona do oficjała diecezji żmudzkiej. W owym czasie funkcje tę pełnił Jego Ekscelencja ksiądz Kazakiewicz Smołka, kanonik, później biskup sufragan tejże diecezji. On, dbający o szerzenie Chwały Bożej, udał się do Szydłowa i uważnie przepytał każdego świadka wydarzenia. Potem w poszukiwaniu aktu fundacyjnego, przejrzał rejestr własności księstwa żmudzkiego. Po długich poszukiwaniach nie od razu zauważył dwie lekko sklejone kartki. Z wielką starannością je oddzielił, mimo to nie udało mu się odczytać ich treści oprócz tych wyraźnie zachowanych słów: „A ja, Morkienė Vnučkienė, … marszałkowa i te ziemie bałwochwalców po wszystkie czasy przyłączam do swojego zboru w Szydłowie.”

Wybrawszy z rejestru to pismo, udał się znowu do Szydłowa i zwrócił się do starego rolnika z prośbą o pokazanie miejsca, w którym według jego wspomnień stał kościół katolicki. Starzec zgodził się i kazał, by go odprowadzono na pole, które w tym roku było zasiane żytem. Zapewniał, że mimo swojej ślepoty, wskaże miejsce dawnego kościoła katolickiego i zakopanego skarbu. Przyprowadzony we wspomniane miejsce niemal od razu przejrzał. Podziękował Panu Bogu za zwrócony wzrok i wskazał miejsce, w którym trzeba było kopać. Odkopano tam skrzynię ze skarbem z kościoła w Szydłowie.

Natchniony tak szczęśliwym biegiem rzeczy i tak wyraźnymi znakami Bożej pomocy, Jego Ekscelencja ks. Kazakevičius obrał legalną drogę, aby odzyskać ziemie kościoła w Szydłowie. Sprawa toczyła się ponad piętnaście lat, kosztowała go wiele pracy i stała się zagrożeniem dla jego własnego zdrowia, ponieważ przeciwna strona wytrwale stawiała opór. Ale jako gorliwy krzewiciel kultu Bożej Chwały i Najświętszej Maryi Panny niestrudzenie kontynuował pracę aż do pożądanego rozwiązania”.

Historia kończy się świadectwem o Bożej dobroci i łaskawości – w Szydłowie przywrócono nie tylko ziemie kościelne, ale również odzyskano ludzkie serca. Napisano, że tu „coraz większa jest dobroć Boga i wzrasta pobożność ludzi Mu wiernych”. Świadectwem tego są rzesze pielgrzymów, przybywających do Szydłowa. Doznają oni tu łask uzdrowienia duszy i ciała.

Ustalono, że świadkami objawienia Maryi były prawdziwe postacie historyczne – rektor Seminarium Kalwińskiego – licencjat Saliamon Grocyj i katecheta kalwiński z Szydłowa Mikołaj Fiera. Archiwa kalwińskie ujawniają, że ten ostatni, po objawieniu Maryi, dość szybko wyprowadził się z Szydłowa. Jednak w 1614 roku synod wileński zawrócił go z powrotem. Zazwyczaj synod badał powody, dla których kaznodzieje wyjeżdżali, czasami nawet karcili ich za to, jednak tym razem po roku Fiera otrzymał pozwolenie na wyjazd. Ucieczka Fiery, upadek seminarium wskazuje na to, że kalwiniści zostali dotknięci jakimś niezwykłym wydarzeniem.

Potwierdzeniem faktu objawienia Matki Bożej w Szydłowie jest nieprzerwana tradycja kultu, oraz szczególne zainteresowanie biskupów Żmudzi tym wydarzeniem. Murowana kaplica, wybudowana w miejscu objawienia z polecenia biskupa Aleksandra Sapiehy w 1643 roku wydaje się nie być pierwszą. W piśmie biskupa Jana Łopacińskiego z 31 października 1774 roku adresowanym do Stolicy Apostolskiej, w którym zwraca się on z prośbą o nadanie tytułu infułata dla proboszcza Szydłowa  jest napisane, że kościół w Szydłowie został odzyskany przez „szczególną łaskę Bożą oraz wspaniałą pomoc Bożej Rodzicielki … dzięki pośrednictwu wyraźnego cudu (mediante evidenti miraculo)”.

Matka Boża w Szydłowie wypowiedziała największe swoje pragnienie – by jej Syn był tu czczony. Pragnienie Maryi powinno również stać się naszym chrześcijańskim pragnieniem wielbienia Pana Jezusa. Podczas objawienia w Szydłowie Matka Boża wskazała nie na siebie, lecz na swojego Syna Jezusa, który jest prawdziwą Drogą, Prawdą i Życiem. Na zaoranych i zasianych polach Maryja przypomniała o Słowie Bożym, słowie życia, zasianym tu przed wieloma wiekami.

W Szydłowie nękanym przez konflikty religijne Matka Boża przemówiła do osoby innego wyznania – kalwina. Czy ten unikalny fakt nie jest wołaniem Pana do chrześcijan o pojednanie poprzez Jego Matkę? Tylko dzięki pojednaniu można osiągnąć pokój i spokój, przywrócić zdrowie ciała i ducha.